HR / Prawo pracy

POWRÓT

Polityka prywatności / RODO

tel.: 505-976-178

e-mail: w.poltorak@rplegal.pl

Adw. Wojciech Półtorak

ul. Zjednoczenia 2,

34-130 Kalwaria Zebrzydowska

Podziały majątku / sprawy małżonków

Medycyna / kontrakty

Spory bankowe

Postępowania administracyjne

White Collar Crime / Prawo karne

Defence & Dual-use

HR / Prawo pracy

Private Commercial / Prawo cywilne

Prawo budowlane

i zamówienia publiczne

Zarządzanie przedsiębiorstwem i spory B2B

Strona Główna

Miłosz Rabczyński Kancelaria, Adwokat, Kraków, Kielce,  sygnaliści
Miłosz Rabczyński Kancelaria, Adwokat, Kraków, Kielce,  sygnaliści
Miłosz Rabczyński Kancelaria, Adwokat, Kraków, Kielce,  sygnaliści

RP Legal Kancelaria Adwokacka

 

e-mail: kontakt@rplegal.pl

 

tel.: + 48 504 653 934; 
+ 48 505 976 178

Adw. Miłosz Rabczyński

Oddział Główny (adres do doręczeń):

ul. Królowej Jadwigi 246/3, 30-218 Kraków

tel.: 504-653-934

e-mail: m.rabczynski@rplegal.pl

MENU:

O Nas

Blog

Kontakt

SPECJALIZACJE

  1. pl
  2. en

Miłosz Rabczyński Kancelaria Adwokacka – adwokat Kraków, Kielce, Warszawa. Obsługa przedsiębiorców. Sygnaliści. Wdrożenie sygnalistów.

ADWOKAT DR KACPER ROŻEK

 

Członek Krakowskiej Izby Adwokackiej od 2018 roku. Ukończył studia prawnicze na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz studia filologiczne z zakresu filologii angielskiej i niemieckiej na tym samym Uniwersytecie.

 

W latach 2018-2020 odbył aplikację adwokacką w Krakowie pod patronatem adwokata Beaty Góralskiej, którą zwieńczył pozytywnym złożeniem egzaminu adwokackiego z najwyższym wynikiem w Krakowskiej Izbie Adwokackiej. Specjalizuje się przede wszystkim w prawie cywilnym – zarówno materialnym, jak i procesowym.

 

W listopadzie 2022 r. obronił z wyróżnieniem pracę doktorską pt. "Jednostka w stosunkach cywilnoprawnych z administracją publiczną”, napisaną pod opieką naukową Pana prof. dr. hab. Jana Zimmermanna, a Rada Dyscypliny Nauki Prawne UJ nadała mu stopień naukowy doktora nauk społecznych w dyscyplinie nauki prawne.

 

O SOBIE

 

„W czym mogę pomóc?”

 

Galeria handlowa nie zasypia przed dwudziestą pierwszą. Szum ruchomych schodów, pisk kasy, zapach kawy z wysepki naprzeciwko i muzyka, której nikt nie wybierał, a wszyscy znają na pamięć. Za ladą stoi student prawa. W plecaku czekają notatki z wykładów, ale teraz liczy się tylko człowiek po drugiej stronie lady.

– W czym mogę pomóc?

Kacper wypowiedział to zdanie setki razy, zanim zrozumiał, że to jedno z najważniejszych pytań w każdym zawodzie. Za sklepową ladą nauczył się rzeczy, których nie ma w żadnym kodeksie. Słuchać, zanim się odpowie. Rozpoznawać, kiedy ktoś przychodzi po rzecz, a kiedy po pewność, że dobrze wybiera. Zachować spokój, gdy dzień się dłuży, a klient traci cierpliwość.

W 2015 roku zamienił ladę na biurko. Trafił na praktykę do kancelarii adwokat Beaty Góralskiej. Akta pachnące tonerem, pierwsze pisma, korytarze krakowskich sądów, które na początku przypominają labirynt. Nikt wtedy nie przypuszczał, że ta praktyka otworzy współpracę na kolejną dekadę i dłużej. Od 2017 roku był już w kancelarii na stałe jako aplikant adwokacki u boku swojej patronki.

Rozdroże

Aplikacja kończy się egzaminem, ale prawdziwe pytanie przychodzi później, kiedy emocje opadną. Co dalej? Kim być w tym zawodzie: czyimś współpracownikiem na zawsze czy kimś, kto buduje coś własnego?

Odpowiedź zapukała z zewnątrz. Inna kancelaria złożyła propozycję współpracy. Konkretną, kuszącą, w idealnym momencie, żeby wreszcie zadbać o siebie. W tym miejscu wiele karier skręca. Patron zostaje we wspomnieniach, a stare biurko szybko zajmuje ktoś nowy.

Kacper zrobił coś innego - usiadł z patronem do rozmowy. Bez wielkich przemówień, jak dwoje ludzi, którzy znają się od lat i ufają sobie nie tylko na sali sądowej.

– Co jest dla nas najważniejsze?

Odpowiedź okazała się prostsza niż można by przypuszczać. To, co ich łączy: znajomość, charakter współpracy, przyjaźń zawodowa i prywatna. Coś, co po prostu się sprawdza. A takich rzeczy się nie porzuca.

Bez fajerwerków

W filmach zawsze jest ten moment: błysk, olśnienie, narastająca muzyka. Tutaj go nie było. Była za to długa seria zwykłych dni, w których na jego biurku lądowały kolejne teczki, a z każdą z nich odrobinę więcej zaufania. Sprawy prowadzone samodzielnie. Decyzje, za które odpowiadał własnym nazwiskiem. Samodzielność nie spadła z nieba. Narastała warstwa po warstwie, jak akta w grubej sprawie.

Od początku myślał też o czymś, o czym aplikanci myślą rzadko: o marce. Nie tylko o tym, jak wygrać sprawę, ale jak zbudować miejsce, do którego ludzie wracają i które polecają dalej.

Równolegle toczyła się praca naukowa. W 2022 roku obronił na Uniwersytecie Jagiellońskim doktorat z prawa administracyjnego. Rozprawę „Jednostka w stosunkach cywilnoprawnych z administracją publiczną” napisał pod kierunkiem prof. Jana Zimmermanna. Już sam tytuł mówi, co go zajmuje: miejsce człowieka naprzeciw instytucji.

Nie wszystko układało się po jego myśli. Byli klienci, z którymi nie dało się znaleźć wspólnego języka, i sprawy, które nie poszły tak, jak powinny. Jedna została w pamięci na dłużej. Klient przekazał informacje niepełne, a część z nich okazała się nieprawdziwa. Na tych informacjach oparto strategię procesową, starannie, krok po kroku, jak dom stawiany na fundamencie, który okazał się piaskiem. Sprawa upadła.

Formalnie wszystko było jasne: adwokat nie odpowiada za informacje dostarczone przez klienta. Tylko że żadna reguła nie gasi tego, co zostaje po takiej porażce. Niezgody. Cichej, upartej niezgody na przegraną, której można było uniknąć, gdyby po drugiej stronie biurka padła cała prawda.

Klucze do domu

Sprawa, o której teraz chcę opowiedzieć, nie przyszła z polecenia ani z reklamy. Przyszła z urzędu, z przydziału, którego się nie wybiera.

Po drugiej stronie biurka siedział człowiek, który od kilkunastu lat żył w cieniu długu. Komornik szykował licytację jego domu. Każda koperta z sądu mogła oznaczać koniec.

Potem przyszły miesiące pracy: akta sięgające wiele lat wstecz, pisma, terminy. Licytację udało się zatrzymać, a następnie całkowicie zablokować. Dług nie został rozłożony na raty ani zmniejszony. Zniknął całkowicie. Klient odzyskał dom.

Dziś Kacper mówi wprost, że to sprawa, z której jest najbardziej dumny. Nie najgłośniejsza, nie najbardziej dochodowa. Ta, po której ktoś po latach mógł znów spokojnie zamknąć drzwi własnego domu.

Gdyby zapytać, co łączy studenta zza sklepowej lady z adwokatem i doktorem nauk prawnych, odpowiedź zmieści się w jednym zdaniu. Tym samym, od którego zaczyna się każda rozmowa:

– W czym mogę pomóc?

Zmieniła się tylko stawka. Kiedyś chodziło o paragon. Dziś chodzi o znacznie więcej.

O NAS - KACPER ROŻEK